Pasta alla Biblia. Marcin Oskar Czarnik, „Trzy dni, trzy noce”

Grzech krwią czarną duszę plami…

Bez obrońcy staniem sami —

któż zlituje się nad nami?

Jan Kasprowicz, Dies Irae

 

Dwa lata po premierze debiutanckiego Misterium (Wydawnictwo Nisza 2023) Marcin Oskar Czarnik powraca z drugą powieścią – Trzy dni, trzy noce ukazały się nakładem Wydawnictwa Filtry w grudniu ubiegłego roku. Autor pozostaje wierny nawiązaniom biblijnym (choć tym razem z absurdalnym twistem), tematowi wsi, siarczyście kolokwialnym monologom wewnętrznym – i gra to jeszcze bardziej niż w pierwszej książce.

Misterne misterium

Pisanie, że tekst literacki pozostawia czytelniczkę z poczuciem niedosytu po jego lekturze, jest truizmem, lecz nie znajduję lepszego określenia dla tego, co zrobiło ze mną debiutanckie Misterium Czarnika. Ta powieść jest po prostu za krótka – pisarz ledwo rozpościera skrzydła i zaraz je składa. Fabuła kończy się (spektakularnie! Jestem wielką fanką zakończenia Misterium, które mocno definiuje całą powieść), nim na dobre się rozwinie. Nie jest to jednak tekst niedopracowany – on nie ma czasu wystarczająco, satysfakcjonująco wybrzmieć. Przeciwnie, Czarnik wyszlifował go – z tym że na poziomie szczegółu: chucha i dmucha na drobiażdżki (mydło kupione dla matki – cytrynowe; drożdżóweczki w szpitalnym barze – „oblane lukrem i żółtawym światełkiem lampki”1). Tymczasem w ogóle zieje jakaś czarna dziura, jak gdyby jakiś sążnisty fragment gdzieś się zapodział. Misterium jest misterne, misterniutkie, to koronkowa robota, ale zarazem sprawia wrażenie wprawki, szkicu. Czarnik, opowiadając historię Tomasza, chłopaka o wiejskich korzeniach, szybko zatrzaskuje nam drzwi przed nosem. A jest tutaj tyle ciekawych rzeczy, którym można się przyjrzeć! Śmierć Zosi, młodziutkiej siostry głównego bohatera, związana z nią rodzinna trauma, przymus odwiedzania siostry na cmentarzu i trzaskanie sobie z jej grobem pamiątkowej fotki z komunii…

W Trzech dniach, trzech nocach też umiera dziecko.

Biblijna pasta

Umiera dziecko, konkretnie – Abel, starszy brat głównego bohatera i narratora Seta. Set nigdy nie poznał Abla, ponieważ urodził się już po jego odejściu. Imiona chłopców, jak i ich rodziców – Adama i Ewy – nie są przypadkowe. Czarnik gęsto nawiązuje do biblijnej historii pierwszych ludzi, bo przecież biblijny Set rodzi się, by zapełnić pustkę po zamordowanym przez Kaina Ablu. Rodzinna tragedia, głupia śmierć (a może nie? Może wszystkie śmierci są głupie?), której łatwo można było uniknąć, staje się przyczyną samobójstwa babci Tosi, która całą winę wzięła na siebie, ponieważ w tamtym momencie wnuczek był pod jej opieką, a także pretekstem do opowiedzenia historii prapradziadków – oraz ich potomstwa – ze strony obu rodziców protagonisty. Set, jako drugie dziecko, nieustannie funkcjonuje w cieniu widma zmarłego brata. Namacalna wręcz nieobecność Abla ciąży narratorowi niczym znamię, piętno podobne do Kainowego, i wywołuje presję, by żyć życiem tego, którego zabrakło2.

Zanim wejdziemy głębiej w dzieje Setowych przodków, Czarnik serwuje nam coś na kształt biblijnej pasty (razy dwa, ponieważ Trzy dni, trzy noce składają się z dwóch bliźniaczych, podobnie zorganizowanych rozdziałów, zatytułowanych imionami braci), w której zestawia ze sobą różne wersje historii Adama i Ewy oraz ich dzieci, Kaina, Abla i Seta. Narrator podejmuje próby odtworzenia losów pierwszych ludzi, podobne do prób prześledzenia historii swojej rodziny. Podniosłość biblijnej stylizacji, z której Czarnik korzystał wcześniej w Misterium, w drugiej powieści zostaje przełamana kolokwializacją. Nawiązania do Biblii pełnią nie tylko funkcję estetyczną: podrzucają tropy, sugerują, kleją świat przedstawiony.

Pozwolę sobie przytoczyć jeden z moich ulubionych fragmentów, przy którym mocno śmiechłam:

(…) po osiemnastu dniach pokuty do Ewy przyszedł szatan przemieniony w cheruba o wspaniałym wyglądzie, by ponownie ją zwieść, i powiedział, wyjdź z wody i odpocznij, i Ewa posłuchała szatana i wyszła z wody, i razem z szatanem poszli do Adama, i na ich widok Adam zaczął płakać i powiedział do Ewy, co z pokutą, którą ci dałem, kretynko, jak mogłaś dać się oszukać, i wtedy Ewa rozpoznała szatana i prawie umarła z rozpaczy, i wówczas Adam zwrócił się do szatana z pytaniem, o chuj ci chodzi, tak powiedział, a szatan się rozpłakał (…)3.

Czarnik powagę – także późniejszej – opowieści rozbija beką i absurdem, i bardzo mi się to podoba. Zastosowanie takiego rozwiązania pomogło uciec autorowi od banału, o który otarłoby się połączenie w Trzech dniach, trzech nocach klasycznej stylizacji biblijnej z tematami wsi, wielopłaszczyznowego wstydu i awansu społecznego. Czy w najnowszej literaturze potrzebujemy jeszcze kolejnych odwołań do Biblii? Niekoniecznie. Czy potrzebujemy pasta alla Biblia? Bardzo.

Literackie top trendy

Czarnik zajmuje naszą czytelniczą uwagę rozkminami, ile jest Abla w Ablu, a Seta w Secie; w międzyczasie przemyca opowieść o prapradziadkach rodzeństwa, którzy musieli się porządnie napracować, również poza granicami kraju, żeby dzisiaj główny bohater był w miejscu, w którym go zastajemy. Literacka świadomość pisarza nie pozwala mu na uwikłanie nas w typową chłopską historię, tych na rynku wydawniczym mamy pod dostatkiem. Zamiast tego Czarnik kreatywnie obleka ważną dla siebie opowieść w biblijną warstwę. Autor jest zdeterminowany, aby przybliżyć nam losy prapradziadków Seta; jak sam przyznał4, jest to w dużej mierze narracja o jego własnej rodzinie. Wątek autobiograficzny, następna zmora polskiej prozy ostatnich lat, w Trzech dniach, trzech nocach zostaje nam zaaplikowany bezboleśnie. Czarnik przepisuje literackie top trendy, robi to jednak pokrętnie i wywrotowo.

Pisarska sprawność Czarnika przejawia się również w rozmachu drugiej książki. Choć podobnie jak debiut Trzy dni, trzy noce zaliczają się raczej do skromnych objętościowo powieści, są od Misterium obszerniejsze – przestrzennie i fabularnie. Czarnik w końcu miał szansę się rozpisać, dopisać to, czego nie zdążył podczas pracy nad pierwszą książką, stworzyć tekst pełniejszy, okrąglejszy. W Trzech dniach, trzech nocach gra wszystko – fabuła, język, zamysł. Druga powieść wyrasta na pierwszej, jest jak farba przykrywająca wstępny szkic do obrazu.

Na koniec

Zabawa biblijną frazą sprawdza się u Czarnika znakomicie, jego rozwój pisarski jest znaczny, druga powieść kupiła mnie bezsprzecznie. Interesuje mnie jednak, bardzo, co dalej – jaki będzie następny krok autora MisteriumTrzech dni, trzech nocy. Po dwóch niemalże sczepionych ze sobą książkach trzecia powinna pokazać coś nowego. Przy tak wysoko postawionej poprzeczce presja jest duża. Czarnik zna jej ciężar – sam naznaczył nią Seta.

_________________

1 M. O. Czarnik, Misterium, Warszawa 2023, s. 48.

2 W innej, choć na pewnym poziomie podobnej, sytuacji był Tomasz, główny bohater Czarnikowego Misterium – jego życie było definiowane przez zmarłą siostrę: „Mosz siostre, ino na cmyntorzu – ryknęła na mnie matka (…)”. Tamże, s. 35.

3 M. O. Czarnik, Trzy dni, trzy noce, Warszawa 2025, s. 13.

4 Czarnik wspomniał o tym w jednym z postów na Instagramie, w marcu ubiegłego roku: „Duża część Trzech dni, trzech nocy, czyli mojej drugiej powieści, opowiada o moich prapradziadkach, którzy na początku XX wieku wyemigrowali za chlebem do Stanów”. M. O. Czarnik [@mszarnik], Duża część „Trzech dni, trzech nocy…, Instagram, 14.03.2025, https://www.instagram.com/p/DHMnaf2Rojh/?utm_source=ig_web_copy_link&igsh=MzRlODBiNWFlZA==

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *